Zapraszamy do studiowania na IRUJ

Instytut Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego jest miejscem wyjątkowym. Jesteśmy jedynym ośrodkiem w Polsce, w którym można podjąć krytyczne, interdyscyplinarne studia nad religią – religioznawstwo połączone z porównawczymi studiami nad kulturą.

Religioznawstwo jest dyscypliną naukową, która narodziła się w wyniku uniezależnienia badań nad religią od konfesyjnej teologii. Nie jest katechezą ani teologią. Dla religioznawcy religia nie jest wyznaniem wiary, lecz wyzwaniem intelektualnym – fenomenem, który należy zrozumieć i wyjaśnić. Podstawowe pytania, wokół których został zbudowany nasz program studiów, skupiają się na fundamentalnych zagadnieniach nauk humanistycznych, społecznych i przyrodniczych: czym jest religia? dlaczego znajdujemy ją we wszystkich kulturach ludzkich? co sprawia, że ludzie wierzą w istnienie istot nadprzyrodzonych? jaką rolę odgrywają wspólnie odprawiane rytuały? jaki wpływ wywierają religie na inne dziedziny życia ludzkiego: społeczeństwo, politykę, kulturę, gospodarkę? jaką rolę odgrywa religia w ewolucji człowieka?

Religia jest jednym z najważniejszych i najbardziej złożonych elementów ludzkiego doświadczenia, badając ją wnikamy w świat ludzkich kultur. W czasie studiów poznajemy różne religie w ich kontekstach kulturowych. Porównujemy mity, rytuały, instytucje m.in. chrześcijaństwa, islamu, buddyzmu, hinduizmu i religii tradycyjnych. Analizujemy teksty i obrazy dążąc do głębokiego zrozumienia ich treści. Mamy możliwość poznawania języków wielkich tradycji religijnych w przeszłości i współczesności. Doskonalimy umiejętność jasnego, logicznego myślenia i prowadzenia racjonalnej dyskusji. Piszemy prace, w których przedstawiamy wyniki własnych poszukiwań. Zastanawiamy się również nad możliwością wyjaśnienia doświadczenia religijnego przy użyciu metod psychologicznych, neurobiologii lub badań kognitywnych. Jednym słowem, kształcimy umiejętność krytycznego myślenia i jasnego argumentowania.

Umiejętności wykształcone podczas studiów religioznawczych są cenione przez pracodawców w Polsce i na świecie. Nasi absolwenci pracują w instytucjach kultury, w reklamie, w bankach, w szkołach, w prasie, telewizji i portalach internetowych. Jesteśmy najstarszym i najbardziej prestiżowym Uniwersytetem w Polsce. Tylko u nas można studiować religioznawstwo i porównawcze studia nad kulturą na wszystkich stopniach studiów od licencjatu po doktorat, pod opieką najbardziej kompetentnych i życzliwych nauczycieli akademickich.

Danuta Węgiel - religioznawczyni ze skłonnością do portretowania

Absolwentka naszego Instytutu (studia ukończyła w 1992 roku). Od lat fotografuje. Swoje zdjęcia publikowała w wielu prestiżowych czasopismach, m.in. w miesięczniku "Kino", "Tygodniku Powszechnym", "Dekadzie Literackiej". Współpracuje ze znaczącymi wydawnictwami: Znakiem, PNW, Wydawnictwem Literackim i Światem Książki. Ma na swoim koncie kilkadziesiąt okładek ksiązkowych i plakatów. Jej zdjęcia odnaleźć można w Agencji Prasowej Fotonova.

Szczególnie upodobała sobie portret. Wśród bohaterów jej portetów są między innymi: Wisława Szymborks, Czesław Miłosz, Stanisław Lem, Jerzy Turowicz, Olga Tokarczuk, Ewa Lipska, Jerzy Pilch, Marcin Świetlicki, Michał Głowiński. I są to portrety nietuzinkowe - bardzo intymne idające poczucie bliskości.

Zresztą zobaczcie sami klikając na link do artykułu Ewy Kozakiewicz "Stopklatka obecności. Portrety Danuty Węgiel" z Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego "Kraków" z maja 2015 roku: 

 

Maria Jolanta Wolna i jej kolorowy świat

Absolwentka religioznawstwa i z zamiłowania malarka. Sama o sobie mówi: „Kolory w moim życiu pełnią bardzo ważna rolę, a studia religioznawcze pozwoliły mi poznać ich głębsze, symboliczne znaczenie. Tematem moich prac jest przede wszystkim człowiek jego uczucia, emocje i relacje czyli piękno, duchowość i miłość. Impulsem do malowania jest potrzeba obcowania ze sztuką, czyli z samym pięknem".

https://mariolawolna.wordpress.com/

Wolna1

Wolna2

Magdalena Szeler vice mistrzynią Polski w sportowym sambo

Magdalena Szeler

Z radością informujemy, że 14 kwietnia nasza studentka – Pani Magdalena Szeler została v-ce mistrzynią Polski w sportowym sambo. Były to trzecie mistrzostwa Polski w tej dyscyp

linie. Zawody odbyły się w Chełmie. Gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów!!!

Na prośbę Pani Magdy zamieszczamy też podziękowania - dla Pani dr hab. Dominiki Motak, która, jak napisała Mistrzyni „wspierała mnie i zagrzewała do trenowania".Magdalena Szeler puchar

Grzegorz Barasiński - mistrz kaligrafii

"Tak naprawdę każdy z nas kaligrafował jako dziecko. Kiedy w czwartej klasie przechodzimy na tak zwaną szeroką linię, większość z nas próbowała ozdabiać litery, tworząc różne zawijasy. W ten sposób wyrabialiśmy sobie nasz charakter pisma - mówi 28-letni Grzegorz Barasiński z Krakowa, który już jako dziecko zaczął swą przygodę z pięknym pismem. 

Podobały mu się ładne, starannie kreślone litery. Zaczął je ozdabiać. Chciał również poprawić swój charakter pisma i zgłębiać wiedzę na ten temat. Czytał książki o tematyce kaligraficznej. Grzegorz Barasiński jest kaligrafem samoukiem. Studiował religioznawstwo na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale już podczas studiów uznał, że chce się utrzymywać ze swojej pasji..."

Więcej o Grzegorzu Barasińskim i jego pasji w artykule Marcina Banasika "Mistrz kaligrafii z ulicy Grodzkiej urzeka charakterem... pisma".

 

Kraków pogański raz jeszcze. O wycieczce religioznawczej z Małgorzatą Juszczuk i Adamem Anczykiem w "Dzienniku Polskim"

23 stycznia 2015 roku "Dziennik Polski" napisał o wycieczce religioznawczej zorganizowanej przez Małgorzatę Juszczuk i Adama Anczyka. Czytaj więcej

Filip Świderski o swojej podróży do Doniecka w "Dużym Formacie" GW

"Jechałem tam uzbrojony tylko w apteczkę, plecak i dobre chęci - tak durne, że szczerze się ich wstydziłem. Był początek sierpnia: Rosja nie wkroczyła jeszcze do Nowoazowska, separatyści byli w odwrocie.

Nie planowałem dostać się na front. Chciałem znaleźć się zaraz za linią konfliktu i użyczyć komuś swoich rąk, uczynić się przydatnym. Oto jestem, ale po co jestem, tego nie wiem - pomyślałem, wysiadając z samolotu w spokojnym Charkowie. Kupiłem bilet do Doniecka i ruszyłem dalej..."

Czytaj dalej na stronach "Gazety Wyborczej"

Marysia Janas - Religia jako problem, religia jako rozwiązanie

„Mam na imię Marysia i interesuję się islamem walczącym" powiedziałam beztrosko na pierwszych, zapoznawczych zajęciach na uniwersytecie i wszystkie głowy energicznie zwróciły się w moim kierunku.
Od tamtej pory moje zainteresowania nieco się rozszerzyły, ale nadal obracają się wokół problemu „czemu ludzie zabijają się z powodów religijnych i jaka jest rola religii w tych konfliktach?". Ponieważ szczególnie interesuję się Syrią, gdzie mieszkałam przez pewien czas, efektem poszukiwania odpowiedzi na te pytania była praca magisterska o religijnym podłożu konfliktu syryjskiego. Studia religioznawcze dały mi wszelkie narzędzia pomocne w poszukiwaniu odpowiedzi na te bardzo aktualne pytania. Pomogły mi też zrozumieć niechęć moich szyickich znajomych wobec propozycji zjedzenia obiadu z sunnicką rodziną. I ją przełamać. Wyszeptane przy deserze zdanie „ciekawe, to tacy sami ludzie jak my" było najlepszą nagrodą za noce spędzone nad religioznawczymi lekturami.
Dlaczego religioznawstwo?
Zawsze tęskniłam za czasami, w których nauczanie na uniwersytecie odbywało się w oparciu o osobisty kontakt z wykładowcą. Moje studia na religioznawstwie były właśnie takim powrotem do relacji mistrz-uczeń, której moim zdaniem nie zastąpią wszystkie książki świata (a wiem co mówię, ponieważ pracę magisterską pisałam w Staatbibliothek w Berlinie, gdzie wszystkie książki świata ułożono w równych rzędach).
Instytut był dla mnie miejscem, gdzie zawsze znajdowałam ludzi gotowych wysłuchać moich opowieści o podróżach, islamie, życiu na Bliskim Wschodzie czy też zapomianych świętych księgach czytanych w berlińskiej bibliotece. Ich entuzjazm i wiara w to, że moje zainteresowania mogą okazać się praktyczne sprawiły, że sama zaczęłam nabierać co do tego przekonania..
W rezultacie postanowiłam spróbować życia w Hatay, na granicy turecko-syryjskiej - miejscu, gdzie religia jest zarówno źródłem i rozwiązaniem wszystkich problemów. Dostałam tam pracę nauczycielki, będę działać na rzecz wyrówywania szans edukacyjnych dzieci syryjskich oraz współpracować z organizacją humanitarną zajmującą się zdrowiem psychicznym syryjskich uchodźców.

Mikołaj Krawczyk - asystent kontrolera finansowego w firmie Microsoft Israel

Studia religioznawcze, potraktowane poważnie i z przeprowadzone z odpowiednią motywacją, dają szereg możliwości na tak zwanym rynku pracy. W moim przypadku, z racji zainteresowań i przekonania, że tylko to, co pragnie się poznać, poznaje się na przyzwoitym poziomie, wybór religioznawstwa jako kierunku był optymalny (w grę wchodziła jeszcze antropologia kulturowa lub etnologia). Mimo to, rozpoczynając studia, byłem bardziej lub mniej świadomy, że jest to kierunek niszowy i pasjonacki, a zapotrzebowanie na wiedzę absolwentów kierunków humanistycznych w obszarach rynku niepowiązanych z edukacją – praktycznie zerowe. Obiecałem zatem sobie i Rodzicom, że z jednej strony będę uczył się tego czego chcę (co niekoniecznie będzie sprofilowane pod kątem umiejętności poszukiwanych na rynku pracy) a z drugiej zainwestuję znaczne środki i czas w naukę i doskonalenie 2-3 języków obcych, które w przyszłości mogłyby dać mocną dźwignię negocjacyjną przy takiej czy innej pracy.
Założenia udało się w dużej mierze spełnić. W okresie studiów udoskonaliłem znajomość języka angielskiego poprzez sprofilowanie translatorskie (przetłumaczyłem w okresie studiów kilka książek religioznawczych i popularno-naukowych) oraz rozpocząłem intensywną naukę języka hebrajskiego – wpierw na gruntownym, dwuletnim lektoracie, następnie na stypendium Paideia w Sztokholmie i dalej na stypendium CEEPUS w Wiedniu. Jedyną wadą lektoratu języka hebrajskiego w Instytucie Religioznawstwa UJ jest ograniczona ilość godzin – kurs ten powinien trwać przez 4 lata i zamiast 2 godzin w tygodniu należałoby podwoić ten czas. Natomiast porównując metodologię, poważne podejście do studentów i zaangażowanie prowadzącego do analogicznych elementów kursów hebrajskiego, na które uczęszczałem później – to, co oferuje Instytut Religioznawstwa UJ nie ma konkurencji.
Znajomość hebrajskiego, nauka analizy i syntezy skomplikowanych danych, budowanie modeli korelacyjnych, wyczulenie na komparatystykę i szukanie analogii, poznanie struktur i zasad logiki formalnej i jej szerokiej aplikacji oraz zanurzenie się w różnorodnych kodach kulturowych – te kluczowe umiejętności umożliwiły mi po ukończeniu studiów religioznawczych życia podjąć pracę w zupełnie innej przestrzeni. Choć planowałem pozostać na uczelni, sytuacja finansowa skłoniła mnie do pracy w sektorze finansowym dla klienta izraelskiego.
Przyjęto mnie do pracy w IBM na stanowisku młodszego księgowego (z zerową znajomością takich kwestii jak kredyt czy debet) wyłącznie ze względu na przyzwoitą podówczas znajomość języka hebrajskiego. Paradoksalnie, ponad siedmioletnia „kariera" w sektorze finansowym pozwoliła mi zarówno doskonalić język hebrajski jak i rozwinąć wspomniane wyżej umiejętności nabyte w ramach studiów religioznawczych. Dalsze szczeble rozwoju zawodowego i studia podyplomowe (CIMA i Stowarzyszenie Księgowych Polskich) pozwoliły na awans do pozycji analityka księgi głównej w firmie Accenture oraz przed dwoma laty – na stanowisko asystenta kontrolera finansowego Microsoft Israel. Liczne podróże biznesowe do klienta oraz codzienne kontakty telefoniczno-mailowe wymagały prerekwizytu w postaci znajomości języka hebrajskiego.
Uważam, że absolwent religioznawstwa – jeśli tylko nabędzie jakąś „twardą" i rzadką umiejętność (np. poszukiwany na rynku język) – może stanowić mocną konkurencję w takich strukturach jak finanse, marketing międzynarodowy, outsourcing, audyt globalny, sektor dyplomacji, gdzie wymagane jest samodzielne myślenie, analiza i synteza danych, aplikacja zasad logiki formalnej i znajomość kodów kulturowych (jeśli mamy do czynienia z działalnością globalną) – czyli umiejętności nauczane na kursach w Instytucie Religioznawstwa UJ.

Aleksandra Chrobak, czyli życie religioznawcy w Emiratach Arabskich

"Arabowie rzadko mają poważne plany względem kobiet z Zachodu. To ryzykowne. Żona może np. nie dostosować się do rodziny, zażądać rozwodu i zabrać dzieci. Jeśli jednak do małżeństwa dojdzie, kobieta na pewno będzie zabezpieczona finansowo, dostanie od męża własny dom i pensję za bycie gospodynią domową. Z drugiej strony panowie żyją własnym życiem, spędzają czas na jeździe quadami czy wyścigach samochodowych. Czas spędzany z żoną traktują jako, miły, bo miły, ale jednak obowiązek - mówi zafascynowana islamem absolwentka religioznawstwa, która na miejsce do życia wybrała Zjednoczone Emiraty Arabskie..."

Czytajcie więcej na onet.pl

Mateusz Stachniuk - Wystarczy po prostu być!

StachniukMateusz Stachniuk - absolwent religioznawstwa, od lat podróżuje po świecie i pisze - jest autorem bloga: Rzuć doktorat i ruszaj w świat. Religioznawstwo w wersji soft http://mateuszstachniuk.wordpress.com/

O sobie

Kiedyś miałem wielki plan: studia, doktorat, kariera uniwersytecka. Wszystko szło dobrze i w wyznaczonym kierunku. W 2009 uzyskałem tytuł magistra religioznawstwa na podstawie pracy z „islamu ludowego" napisanej u dra hab. Andrzeja Szyjewskiego i dr Elżbiety Lisowskiej. Jej rozwinięciem miał być doktorat rozpoczęty kilka miesięcy pózniej. By ta praca miała jakieś solidne podstawy rozpocząłem drugi kierunek studiów - arabistykę. Z doktoratu zrezygnowałem na początku następnego roku. Zdecydowałem się wyjechać z kraju i poznać to, o czym dotąd tylko czytałem w książkach. Teraz jestem "kloszardem", włóczęgą podróżującym po świecie. 

O studiach  

Studia dały mi jakiś obraz świata. Był to bardzo wyidealizowany obraz, który chciałem odnieść do rzeczywistości. Ponieważ głównie zajmowałem się islamem, w tym środowisku zawsze czułem (i nadal czuję) się najlepiej. Religioznawstwo daje możliwość szerszego spojrzenia na świat. Pozwala na poznanie inności. Mnie dało solidny grunt, dzięki któremu nie czułem się kompletnym ignorantem czy to w Europie, czy w Azji, Ameryce Południowej, bądź Afryce. Jednak sama książkowa wiedza nie wystarczy. Świat trzeba poczuć! Trzeba wyjechać i zobaczyć go na własne oczy.

Plany?

Stasiuk rozkochał mnie w Bałkanach, wiec pewnie wybiorę się tam pod koniec tego roku. Choć, z drugiej strony, to tylko plany, a te co chwila się zmieniają. Jedno jest pewne – jesienią znów odwiedzę mój Instytut.

O życiu w podróży

Najgorsze zawsze są początki, kiedy niczego nie jest się pewnym. Ale, jeżeli się tylko chce, można wszystko. Przynajmniej ja mogę! Nie są to „delicyje", czy luksusy, ale... Po co zarabiać pieniądze, skoro można się bez nich obejść. Od czasu do czasu z miłą chęcią popracuję, ale pełnoetatowe niewolnictwo dla mnie nie wchodzi w grę. Podróżować jest bosko. Nie traktuję tego jak wakacji. To stało się już integralną częścią mojego życia. Nie chodzi o żadne ekstrema, odległości, bicie rekordów dla samych rekordów. Mnie wystarczy być. Nie muszę przejechać całego świata rowerem czy oldskulowym "garbusem", by poznać „prawdziwą kulturę". Mogę całe życie pić pyszną, świeżo mieloną kawę, a i tak będzie świetnie. Mi wystarczy po prostu być! I tak to już trwa, i obym nigdy się z tego snu nie obudził.

Opisywanie życia w podróży 

Batmobile!

Zobaczysz takie cudo i nie ma dyskusji – temu ciężko się oprzeć. Musisz spróbować! Po Siem Reap jeżdżą chyba dwie takie moto-taksówki, jedna nawet z Supermenem, ale to już nie to samo. Tuk-tuk typu Batmobile, to Batmobile! Supermen nie miał żadnego pojazdu. Czymś takim pojechać zwiedzać Angkor to dopiero klasa.
Świetna reklama. Kierowca pojazdu nie narzekał na brak klientów. Stanowił większą atrakcję, niż sam kompleks świątyń! Chcąc zwiedzić Angkor tuk-tukiem dobrze jest się dogadać dzień wcześniej. Kierowca chętnie się zgodził. Cena i godzina spotkania były uzgodnione. Wycieczka miała się zacząć o czwartej nad ranem. Chciałem, jak setki innych turystów, zdążyć na wschód słońca.
No i co? Wstajesz wcześnie, półprzytomny, ale z lekkim uśmiechem na twarzy i z myślą, że zaraz wsiądziesz do tuk-tuka i pojedziesz zwiedzać ósmy cud świata, idziesz na miejsce spotkania. I co? Taksówkarz stoi w umówionym miejscu, niby wszystko zgodnie z planem, wsiadasz, jedziesz... Szkoda tylko, że nie w tę stronę, a do tego samochód kreśli sobą linię niezbyt prostą.
- Panie, gdzie jedziesz?! Jesteś kompletnie nawalony!
- Eee, spoko, spoko, jedziemy!
I gadaj tu z takim. Bimber czuć na kilometr, koleś ledwo trzyma się kierownicy, ale jedziemy, jedziemy! Wymarzona wycieczka batmobilem nie trwała zbyt długo. Chwilę później kierowca już głośno chrapał. W Azji niczego nie można być pewnym. Tu grzechem jest się spieszyć, czas płynie duuuużo wolniej. Wczoraj kierowca miał lepszy dzień. Poświętował i teraz musi odespać.
Kiedy Batman smacznie sobie drzemał, zwiedziłem Angkor rowerem...

Zobacz zdjęcia Mateusza Stachniuka z Angkor w naszej Galerii

Tomasz Tułak - bloger, podróżnik, założyciel OMTramping

Absolwent religioznawstwa i leśnictwa, założyciel OMTramping, a także fotograf – amator. Od kilku lat w podroży,Tomasz Tulak w tym wiele miesięcy w Indiach. Zakochany w Azji i jej mieszkańcach. Szczególnie upodobał sobie Himalaje, gdzie przemierzył tysiące kilometrów pieszo! Studia „innych światów" – religioznawstwo i fantastyka – zainspirowały go do podróży i poznawania innych kultur. W 2003 przebywał kilka miesięcy na Syberii. W 2005 podróżował po Azji Pd-Wsch. W 2007 wrócił do Indii i Nepalu. Przemierzał również dzikie rejony Karakorum w Pakistanie. Odwiedził też obie Ameryki: Kanadę i USA (w tym Alaskę) w Ameryce Pn. i większość krajów Ameryki Pd.

Zdjęcia z jego podróży można zobaczyć na stronie: baranek.aksarai.p

oraz na blogu: whereistomek.blogspot.com

Zobacz też: Kraj szczęścia, uśmiechu u młynków modlitewnych, czyli Bhutan okiem Tomka Tułaka